Sunday, 1 May 2016

10 sekund życzliwości z rana

Miewacie dni, kiedy już od rana wiecie, że nic dobrego was dziś nie spotka?
Najchętniej zostalibyście w domu pod kołdrą przesuwając okazję do spotkania ze światem zewnętrznym na jakiś inny, dogodniejszy termin? Jasne, że tak. Wszystkim nam czasami się to zdarza.
Bardzo często wychodzimy wtedy rano z domu w minorowym nastroju, na wpół świadomie docieramy do miejsca pracy, po czym zasiadamy do komputera z miną "nie przeszkadzać".
Nie jest to przyjemne i zwykle nie jest też użyteczne, bo omijają nas wtedy okazje do zauważenia drobnych, dobrych wydarzeń wokół nas. Możemy łatwo przegapić to, że ktoś się do nas uśmiechnął, że tramwaj był wyjątkowo niezatłoczony, albo że zwykle mrukliwy kolega miał do opowiedzenia ciekawą anegdotę. Wszystko to drobiazgi, ale to z nich właśnie składa się nasza codzienność, kształt naszych relacji z ludźmi i nasze ogólne poczucie zadowolenia na koniec dnia.

Co więc można zrobić, aby nawet w słabszy dzień nastawić się na wyłapywanie pozytywnych sygnałów płynących do nas ze świata? Moją metodą jest 10 sekund życzliwych myśli z rana. Brzmi dziwnie? Może tak, ale na pewno działa. Metodę zaczerpnęłam z filozofii buddyjskiej. Polega ona na tym, żeby z rana przez 10 sekund w myślach przesyłać całemu światu dobre życzenia na dziś.
Ja zwykle ślę dobre życzenia wszystkim ludziom, których dziś spotkam, życzę spełnienia i satysfakcji osobom, za którymi nie przepadam, i generalnie staram się objąć pozytywnymi myślami wszystkie żywe istoty. Ważne jest, aby skupić się tylko i wyłącznie na tym przez 10 sekund.
Wielokrotnie już przekonałam się o tym, że takie ćwiczenie z rana nastraja mój wewnętrzny radar na wychwytywanie z otoczenia pozytywnych impulsów. Jeśli przez jakiś czas o nim zapominam, łapię się na tym, że częściej czuję się zniechęcona i mam mniejszą ochotę do kontaktów z innymi.
Zdarzają się też dni, kiedy takie ćwiczenie wydaje mi się trudne. Mimo, że to tylko kilka sekund, to czuję opór przed jego wykonaniem. Co wtedy robię? Podobnie jak w przypadku ćwiczeń fizycznych - jeśli mi się nie chce, to tym bardziej odkładam wszystko inne, idę i ćwiczę. To jest ćwiczenie mentalne, które przebudowuje umysł - tak samo jak wysiłek fizyczny kształtuje mięśnie.

Ta krótka praktyka buduje pozytywne schematy myślowe i wyostrza zmysły na wyłapywanie tego, co dobre. Przekonaj się sam(a)!

No comments:

Post a Comment